FAQ

Najczęstsze pytania

Dostajemy wiele maili od ludzi zaciekawionych naszą kampanią. Niektórzy z nich wyrażają swoje poparcie, inni... nie do końca przebierają w słowach. Zanim więc wyślesz nam tego niemiłego maila, przeczytaj poniższe pytania i odpowiedzi. Fakty te pozwolą Ci także na rzeczową rozmowę z osobami, które nie do końca rozumieją “o co chodzi z tymi karpiami”.

1. Polacy chcą zachowania obecnego stanu rzeczy?

Zgodnie z badaniami CBOS z marca 2018 roku 86% Polek i Polaków popiera wprowadzenie zakazu transportu żywych ryb bez dostatecznej ilości wody umożliwiającej oddychanie.

2. Inne zwierzęta cierpią bardziej?

Właśnie dlatego, że istnieją ludzie, którzy tak uważają, musimy prowadzić tego typu kampanie. Ryby są istotami czującymi, zdolnymi do odczuwania bólu. Mają rozwinięty układ nerwowy i są kręgowcami. Nie ma żadnych dowodów naukowych, że pies czy kura cierpią bardziej, niż ryba. Ludziom wydaje się, że ryba nie cierpi, ponieważ gdy zadajemy jej ból, nie kwiczy, nie piszczy, ani nie skamle. Gdyby tak było, to z pewnością sprzedaż żywych ryb byłaby zakazana! Więcej faktów na temat ryb możesz poznać tu.

3. Ryby nie czują?

Liczne badania naukowe udowodniły, że ryby czują ból i strach. Ryby mają receptory bólowe identyczne do naszych – badacze odkryli pola w mózgu pstrąga tęczowego, które odpowiadają za odczuwanie bodźców związanych z niszczeniem ich tkanek. Odkryli również, że ryby przejawiają różne reakcje pod wpływem ekspozycji na szkodliwe substancje. Praca zespołu z Roslin Institute i Uniwersytetu w Edynburgu opublikowana została w Raporcie B Royal Society Brytyjskiej Narodowej Akademii Nauk. Badania prowadzone przez Dr Lynne Sneddon dowodzą, że „dogłębne behawioralne i fizjologiczne zmiany” okazane przez pstrąga po ekspozycji na szkodliwe substancje są porównywalne do tych obserwowanych u wyższych ssaków.

4. Karpie oddychają przez skórę?

Żywy karp, wyjęty z wody i zapakowany do worka foliowego zawiązanego lub niezawiązanego poddawany jest działaniu bodźców, wywołujących ogromny stres. Równocześnie naukowcy odnotowali u tych zwierząt deficyt tlenowy. Siła stresu i zakres deficytu tlenowego zależą od kilku czynników. Jednym z głównych jest temperatura, ponieważ ryby są zwierzętami zmiennocieplnymi. Im temperatura jest niższa, tym szybkość i siła reakcji na stres jest mniejsza oraz niższe jest zapotrzebowanie organizmu na tlen. Wyjęcie karpia z wody i zapakowanie go do torby foliowej powoduje wystąpienie zjawiska deficytu tlenowego, co oznacza, że zapotrzebowanie organizmu na tlen nie jest zaspokajane w całości i część przemian metabolicznych może mieć charakter beztlenowy. Nie można jednoznacznie stwierdzić, jak długo karpie mogą pozostawać bez wody, ponieważ nie prowadzono tego typu badań, a wyniki będą wypadkową wielu zmiennych, w tym temperatury powietrza, wody, kondycji ryb itd.

5. Sprzedaż karpi bez wody jest legalna, bo takie wytyczne dał Główny Lekarz Weterynarii?

Po pierwsze i najważniejsze – wytyczne Głównego Lekarza Weterynarii nie stanowią przepisów prawa. Ustawa o ochronie zwierząt zabrania znęcania się nad zwierzętami, w tym przetrzymywania zwierząt w warunkach rażącego niedbalstwa i niechlujstwa, w pomieszczeniach uniemożliwiających zachowanie naturalnej postawy i realizację potrzeb gatunkowych. W tym przypadku podstawową potrzebą gatunkową ryb jest oddychanie w wodzie. Dodatkowo warto tu podkreślić, że GLW wydał swoje wytyczne na podstawie badań przeprowadzonych w Zakładzie Ichtiobiologii i Gospodarki Rybackiej PAN w Gołyszu, w ramach projektu pt. „Nowa metoda pakowania żywych karpi przy sprzedaży detalicznej” realizowanego we współpracy z Towarzystwem Promocji Ryb, czyli podmiotem żywo zainteresowanym utrzymaniem status quo w zakresie przedaży żywych ryb, bez względu na koszty ponoszone w tym systemie przez zwierzęta. Szczegółowo opisaliśmy te badania tu

6. Co zrobić, jeśli widzi się w sklepie karpie przetrzymywane w złych warunkach?

Fundacja Viva radzi, by zacząć od wykonania nagrania, które będzie dowodem w sprawie. Następnie należy wezwać policję powołując się  na ustawę o ochronie zwierząt (art. 6 ust. 2 pkt 18). Ponieważ przetrzymywanie karpi bez wody, utrzymywanie rannych ryb w zbiornikach, rzucanie nimi, podnoszenie za skrzela czy wreszcie sprzedaż do plastikowych worków bez wody czy z kratkami jest znęcaniem się nad zwierzętami – policja nie może odmówić przyjazdu i podjęcia czynności. Po powrocie do domu warto powiadomić inne służby, które odpowiadają za kontrole marketów w tym zakresie – Inspekcje Weterynaryjną i Sanitarną. Wzory pism do służb znajdują się na stronie KLIK. Fundacja Viva apeluje, aby filmy i zdjęcia wraz z opisem przesyłać także mailem na adres ryby@viva.org.pl.

7. Niszczenie polskiej bożonarodzeniowej tradycji?

Sprzedaż żywego karpia, powodująca ból i cierpienie ryby, nie jest żadną tradycją. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu nikt nie uważał karpia za jakąkolwiek polską tradycję bożonarodzeniową. Przez ostatnie 900 lat karp to pojawiał się w jadłospisie Polaków, to z niego znikał. W Wigilię na stołach pojawiały się różne ryby, ale „tradycyjnego” karpia na dobre wprowadziła na nie dopiero … komuna. “Tradycję” tę stworzył powojenny minister przemysłu Hilary Minc, prowadzący w 1947 r. morderczą w gospodarczych skutkach bitwę o handel. Szybko zrozumiał, że masowy sposób hodowli karpia i brak konieczności używania do niej zniszczonej przecież w czasie wojny floty rybackiej może być rozwiązaniem licznych problemów z żywnością w powojennej Polsce. Tym samym karp stał się ważnym orężem politycznym. Zapewnienie stałych dostaw karpia do sklepów okazało się jednak w praktyce nierealne. Dlatego wymyślono hasło „Karp na każdym wigilijnym stole w Polsce”, bo uszczęśliwić obywateli raz w roku było zdecydowanie łatwiej niż na co dzień. Polacy z braku jakichkolwiek innych perspektyw cieszyli się z możliwości kupienia ryby przed świętami. A skąd “tradycja” przynoszenia do domu żywej ryby? Dystrybucja karpia nawet przed świętami nastręczała wielu kłopotów. Zaczynała się już w listopadzie i trwała nieprzerwanie do samej Wigilii. Ponieważ w wielu gospodarstwach domowych nie było lodówek, a ryby psują się bardzo szybko – dystrybuowano żywe ryby i klientowi ostatecznemu pozostawiano konieczność utrzymania ich w świeżości, czy też przy życiu aż do Wigilii Bożego Narodzenia. Wystarczyło kilka dekad by coś, co wynikało z biedy i niedostatków PRLu stało się rzekomą tradycją, bez której część Polek i Polaków nie wyobraża sobie świąt. Tymczasem nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w XXI wieku w ogóle zrezygnować ze sprzedaży żywych ryb. Dziś przecież już każde gospodarstwo domowe dysponuje nie tylko lodówką, ale również zamrażarką, podobne znajdują się w absolutnie wszystkich sklepach. System przetwórstwa również jest wysoko rozwinięty, w związku z czym przygotowanie oferty zastępującej sprzedaż żywych ryb nie powinno stanowić problemu, a wręcz stworzyłoby warunki do rozwoju przedsiębiorstw i zatrudnienia nowych pracowników.

Ponadto fakt, że jakieś zachowania i zwyczaje urosły do rangi tradycji nie oznacza, że są one moralnie akceptowalne. Niewolnictwo również kiedyś było tradycją, i również kiedyś – gdy ktoś miał odwagę je otwarcie skrytykować – wystawiał się na przywary i pośmiewisko. Obecne natomiast w ten sposób większość z nas zareaguje, gdy usłyszy pochwałę niewolnictwa.

8.Uratuję karpia – wykupię go ze sklepu i wypuszczę do rzeki/stawu/jeziora

Pomysł wykupywania i uwalniania karpi jest zły z bardzo wielu powodów:
– karp jest gatunkiem inwazyjnym – wypuszczony do polskiego ekosystemu będzie zagrażał rodzimym gatunkom i zmieniał ekosystemy w sposób nieodwracalny (więcej: KLIK);
– karp powoduje zarastanie zbiorników, ze względu na zjadanie przez młode karpie dużej liczby bezkręgowców, które żywią się roślinami, zarastanie i wypłycanie niezbyt głębokich rejonów zbiorników, co powoduje ograniczenie tarlisk ryb innych gatunków, zamulanie “słupa wody” poprzez podnoszenie osadów i wydalanie, użyźniona przez karpia woda staje się dobrą pożywką dla glonów, co dodatkowo zmniejsza przejrzystość wody i może spowodować jej zakwity;
– w związku z powyższym karpiami nie można zarybiać wód otwartych – grozi za to mandat karny;
– w Australii karpie w ciągu niecałych 50 lat doprowadziły do zdziesiątkowania rodzimych populacji ryb w dorzeczach rzek Murray i Darling. Obecnie stanowią one pomiędzy 80 a 90% wszystkich występujących w obu dorzeczach ryb. Australijski rząd na 2018 rok zaplanował pierwsze działania, zmierzające do przywrócenia ekosystemu do stanu sprzed wypuszczenia do nich karpi. Całe przedsięwzięcie może kosztować nawet 15 mln dolarów australijskich;
– karp jest organizmem zmiennocieplnym. Gwałtowna zmiana temperatury z pokojowej, panującej w sklepach na niską i bardzo niską w zbiorniku naturalnym szybko doprowadzi do jego śmierci w męczarniach;
– wykupywanie zwierząt napędza koniunkturę zamiast ją zatrzymać, a pieniądze z jego sprzedaży będą finansowały hodowlę przemysłową ryb w kolejnym roku;
– taka ryba, pochodząca z masowej hodowli, wielokrotnie poddana stresowi, ma obniżoną odporność, a niejednokrotnie cierpi na szereg chorób, które może przenieść na inne ryby w naturze. Są bowiem choroby niegroźne dla ludzi, których nie sprawdza się w toku hodowli i sprzedaży, a szalenie niebezpieczne dla innych ryb.
Podsumowując – wypuszczając wykupionego ze sklepu karpia do rzeki/jeziora/stawu finansujesz spiralę cierpienia, stwarzasz zagrożenie dla polskiego ekosystemu wodnego i innych żyjących tam ryb, skazujesz karpia na śmierć w cierpieniu z powodu temperatury i chorób

9. Zajmijcie się lepiej czymś ważniejszym, każdego roku miliony ludzi umierają z głodu! A co z dziećmi, bezdomnymi, niepełnosprawnymi?

Na świecie istnieje bardzo dużo niesprawiedliwości, która dotyka wszystkich nas. Na szczęście istnieje bardzo dużo instytucji i organizacji, również pozarządowych, które niosą pomoc potrzebującym ludziom. Inne zwierzęta nie mają jednak tego szczęścia, ponieważ ich los jest dla wielu osób drugo- albo nawet trzeciorzędny, a liczbę NGO zajmujących się problemami zwierząt w każdym państwie jest kilkukrotnie mniejsza, niż tych zajmujących się pomocą ludziom. Naszą organizację tworzą i wspierają osoby potrafiące rozszerzyć krąg współczucia poza gatunek homo sapiens.

10.Robicie to dla pieniędzy - jesteście ekoterrorystami.

Jesteśmy legalnie działającą organizacją pozarządową, od 2006 roku posiadamy miano OPP – Organizacji Pożytku Publicznego. Nasza działalność finansowana jest z 1%, dobrowolnych darowizm oraz dochodów z prowadzonego przez nas sklepiku. Co roku publikujemy sprawozdanie finansowe, dostępne na naszej głównej stronie.

11.Ja wiem, że jecie mięso i nosicie skórzane buty. Jakim prawem moralizujecie na temat karpi?

Wszystkie osoby w naszej Fundacji to wegetarianie i weganie – nie wyobrażamy sobie działania na rzecz obrony zwierząt przy jednoczesnym ich wykorzystywaniu. I chociaż namawiamy do wegetariańskich Świąt (a w innych naszych kampaniach do wegetarianizmu i weganizmu przez cały rok), to cieszą nas wszystkie działania, które dążą do zmniejszenia cierpienia zwierząt.

Kontakt

Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt - Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok 39, 03-772 Warszawa
Konto (główne):
53 1500 2080 1220 8000 0100 0000

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies . Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych (RODO). Więcej o samym RODO dowiesz się tutaj.