Fakty

Fakty o karpiach

Zgodnie z badaniami CBOS z marca 2018 roku 86% Polek i Polaków popiera wprowadzenie zakazu transportu żywych ryb bez dostatecznej ilości wody umożliwiającej oddychanie. Poznaj fakty o karpiach, ich hodowli i sprzedaży w okresie poprzedzającym Boże Narodzenie!

1. SYTUACJA W POLSKICH SKLEPACH W 2016 ROKU

W 2016 roku wolontariusze Fundacji Viva anonimowo skontrolowali kilkadziesiąt supermarketów posiadających w ofercie żywe karpie. W 80% przypadków sklepy te sprzedawały żywe ryby w plastikowych torbach bez wody, często również bez specjalnych kratek, które hipotetycznie umożliwiają rybom wymianę gazową przez skórę. Ale to tylko jedna z licznych nieprawidłowości.

W 33% sklepów wolontariusze odnotowali skandaliczne praktyki podnoszenia zwierząt za skrzela czy płetwy. W Tesco przy ul. KEN w Warszawie pracownik podnosił ryby na palcu włożonym do ich ust. Trudno sobie wyobrazić, jak bardzo te zwierzęta muszą cierpieć w takich sytuacjach.

Na tym jednak nie koniec. W 30% sklepów pracownicy rzucali żywymi rybami – do pojemników bez wody lub na podłogę. W ponad połowie sklepów (51%) wolontariusze stwierdzili w zbiornikach z żywymi rybami ranne osobniki. W 43% sklepów w wodzie gołym okiem można było zobaczyć krew. “Karpie mogą posmakować pokarm bez wkładania go do ust dzięki kubkom smakowym znajdującym się na ich ciele. Możemy sobie tylko wyobrazić, jak smakuje krew nasza oraz naszego towarzysza, gdy jesteśmy na wpół uduszeni w przepełnionym zbiorniku” podkreśla zoolog profesor Andrzej Elżanowski. Naukowiec podkreśla równocześnie, że zgodnie z wynikami badań ryby cierpią z powodu strachu i gdy przewidują ból.

W 31% przypadków podczas kontroli w 2016 roku wolontariusze Vivy stwierdzili martwe osobniki w zbiornikach z żywymi karpiami. W połowie sklepów podczas kontroli stłoczenie ryb w zbiornikach było duże i bardzo duże.

2. KARP – GATUNEK OBCY i INWAZYJNY

Zgodnie z informacjami, zamieszczonymi na stronie Instytutu Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk karp jest inwazyjnym gatunkiem obcym, potencjalnie zagrażającym rodzimym ekosystemom. Przy dużych zagęszczeniach może zmieniać w bardzo istotny sposób warunki środowiskowe (m.in. zakwity glonów), przyspieszając tempo eutrofizacji naturalnych akwenów, a przez to negatywnie oddziaływać na rodzime gatunki ryb.

3. CHARAKTERYSTYKA GATUNKU

Rasy karpi hodowlanych mają stosunkowo małą głowę, niektóre pozbawione są całkowicie łusek (goły, bezłuski) lub też mają znacznie zredukowaną pokrywę łuskową (lampasowy, liniowy).

Preferuje wody ciepłe, obejmujące głównie dolny bieg rzek, starorzecza oraz litoral eutroficznych jezior. Wybiera miejsca spokojne, zamulone i silnie zarośnięte oraz dobrze nasłonecznione. Może występować również w wodach słonawych do 2‰. Optymalna temperatura wody wynosi 23–25°C, a pH 6,5–8,5. Powyżej 30°C przestaje żerować, a temperatury poniżej 0,3°C są krytycznymi. Jest mało wymagający pod względem koncentracji tlenu w wodzie. Optymalna koncentracja wynosi od 3 do 5 mg/l.

Karp posiada łuski cykloidalne, duże, mocno osadzone w skórze. Liczne odmiany hodowlane karpia odznaczają się często silnie wygrzbieconym i szerokim ciałem oraz różnym stopniem zaniku łusek. Występują odmiany zupełnie bezłuskie lub z łuskami tylko w pobliżu nasad poszczególnych płetw. Odmiany hodowlane (o ograniczonej ilości łusek) są bardziej podatne na zranienia, a co za tym idzie – na ból i cierpienie.

4. ROZMIAR HODOWLI KARPIA W POLSCE

W Polsce prowadzi się chów i hodowlę niemal wyłącznie dwóch gatunków ryb: karpia i pstrąga tęczowego. Udział ilościowy karpia w całej hodowli w Polsce wyniósł w 2016 roku 49,0%, natomiast pstrąga tęczowego 38,1%. Stawy karpiowe to około 64 tys. ha powierzchni ewidencyjnej (ok. 54 tys. ha pow. produkcyjnej). Hodowlą karpi w Polsce zajmuje się około 1000 przedsiębiorstw.

Zgodnie z danymi Instytutu Rybactwa Śródlądowego im. Stanisława Sakowicza Polska użytkuje największe powierzchnie ziemnych stawów typu karpiowego w Unii Europejskiej.

W 2016 roku, najliczniejszą grupę stanowiły gospodarstwa typu karpiowego do 50 ha z (70,6% zgłoszonych gospodarstw rybackich hodujących karpie). Liczba dużych, ponad 500 ha gospodarstw stawowych i wielkość użytkowanej przez nie powierzchni jest stabilna od kilku lat. W 2016 roku grupa 18 dużych gospodarstw o ponad 500 ha powierzchni ewidencyjnej stawów użytkowała 32,1% analizowanej powierzchni stawowej. Gospodarstwa do 5 ha zajmowały zaledwie 0,6% powierzchni wszystkich stawów wykorzystywanych do hodowli karpia.

W 2016 hodowla karpia osiągnęła 18,55 tys. ton, czyli około 9 000 000-12 000 000 osobników i była wyższa o 0,8 tys. ton od poprzedniego sezonu. W rankingu wielkości hodowli karpia tradycyjnie przewodzi od kilku lat województwo lubelskie, hodujące w 2016 r. niemal 2,88 tys. ton tych zwierząt. Drugie miejsce zajmuje województwo wielkopolskie (2,03 tys. ton), trzecie śląskie (1,86 tys. ton).

Uwzględniając pracowników zatrudnionych na stałe lub sezonowo bezpośrednio przy produkcji karpia obliczono wskaźnik zatrudnienia wynoszący 6,32 pracownika na 100 ha powierzchni ewidencyjnej. Przy obliczeniach uwzględniono karpiowe gospodarstwa stawowe (karp handlowy stanowi co najmniej 70% produkcji wszystkich ryb handlowych), o powierzchni stawów powyżej 5 ha, zajmujące łącznie powierzchnię 45342 ha. Dla gospodarstw powyżej 50 ha reprezentujących 38189 ha wyniósł 4,11 osoby na 100 ha. Wskaźnik ten w odniesieniu wyłącznie do pracowników zatrudnionych na stałe wynosił 2,65 osoby na 100 ha. Dla gospodarstw karpiowych w grupie o powierzchni 5-50 ha, reprezentujących 7324 ha, wskaźnik zatrudnienia bezpośrednio przy produkcji wyniósł 18,7 osoby na 100 ha (20,0 w 2015).

5. SPOSÓB HODOWLI KARPI W POLSCE

Stawy rybne z pozoru wyglądają na naturalne i całkiem romantyczne miejsca. Prawda jest jednak taka, że “produkcja” karpia jest przemysłem takim samym, jak każda inna przemysłowa hodowla zwierząt.

Ryby są inteligentnymi i fascynującymi stworzeniami. Badania behawioralne wykazały, że ryby mają bardzo dobrą pamięć i uczą się na własnych doświadczeniach. Wyróżniają się również charakterem – niektóre są odważne i ciekawskie, inne nieśmiałe i pasywne – i są w stanie rozpoznać członków własnej ławicy. W naturalnych warunkach karpie mogą przeżyć nawet 45 lat. Posiadają szerokie pole widzenia i mogą widzieć również ponad powierzchnią. Mają doskonały zmysł słuchu i reagują na każdą, nawet subtelną wibrację, dzięki czemu mogą na czas wyczuć niebezpieczeństwo. Mogą posmakować pokarm bez wkładania go do ust dzięki kubkom smakowym znajdującym się na ich ciele. Możemy sobie tylko wyobrazić, jak smakuje krew nasza oraz naszego towarzysza, gdy jesteśmy na wpół uduszeni w przepełnionym zbiorniku” – wyjaśnia prof. Andrzej Elżanowski.

Pracownicy chwytają dorosłe samice i zbierają ich ikrę po wstrzyknięciu hormonu, który synchronizuje jej składanie; później ikrę obydwu płci miesza się w misce w celu zapłodnienia a jaja przenosi się do słoików (Weiss apparatus) w celu inkubacji. Życie karpia zaczyna się w wylęgarni, później młode ryby przenosi się kilka razy z jednego stawu do drugiego.

Gęstość zarybienia w stawach jest obecnie nawet 200 razy większa niż w XIX wieku z powodu intensywnego zapładniania, karmienia oraz niszczenia nieproduktywnych roślin i zwierząt. To dlatego stawy tak śmierdzą!

Faza ostateczna zaczyna się jesienią, kiedy w wieku dwóch-trzech lat zwierzęta są wyławiane i transportowane do stawów-przechowalni, gdzie, zamiast hibernacji, oczekują w pełni świadomości na świąteczną rytualną rzeź.

Ponieważ karpie segreguje się w stawach według wieku, w przeciągu swojego życia każdy karp doświadczy kilkakrotnie wyławiania i transportu. Wyławianie ze stawu rozpoczyna się spuszczaniem wody, co trwa kilka dni, a przerażone ryby zmuszone są do przeniesienia się w najgłębszy punkt stawu, gdzie są stłoczone. W większych stawach rybacy korzystają z prętów, którymi uderzają w wodę w celu wystraszenia karpi i zmuszenia ich do skupienia się w najgłębszym miejscu stawu.

Ryby wyciąga się z wody i “przesiewa” – przepycha się je przez długą wannę z otworami, przez które mniejsze ryby wypadają. Niektóre z nich utkną w otworach. Te, które przeżyją, zostają wrzucone do zatłoczonych zbiorników i przetransportowane. Podczas pobytu w zbiornikach, zmuszane są do tymczasowego kontaktu z drapieżnikami bez możliwości ucieczki.

Stawy do hodowli karpi są zbiornikami wody stojącej lub bardzo wolno płynącej. Obecnie stawy to głównie zbiorniki sztuczne, spuszczalne, płytkie (maksymalna. głębokość to 2 m). Są to zbiorniki o małej ilości wody, co powoduje niekorzystnie dla ryb dużo warunków zmiennych fizycznych, chemicznych i biologicznych np. duże wahania temperatury w ciągu doby, wahania tlenu i pH.

Karpie dokarmiane są pokarmem sztucznym węglowodanowym, który łatwo fermentuje i otwiera wrota zarazkom. Przy maksymalnym zagęszczeniu stawu, często ponad normalną produkcyjność, nadmierne zagęszczenie ryb powoduje łatwość przenoszenia chorób. System hodowli intensywny jest niebezpieczny dla zdrowia ryb. W obrocie pełnym gospodarstwo prowadzi hodowlę od narybku do ryby handlowej i posiada wszystkie rodzaje stawów od tarliska po magazyny. W obrocie niepełnym gospodarstwo zakupuje materiał zarybieniowy i posiada tylko stawy odrostowe.

Hodowla karpi w Polsce opiera się na przesadkowaniu – przenoszeniu ryb ze stawu do stawu.

Karpie hoduje się w cyklu dwu- i trzyletnim. Różnice w tych dwóch cyklach to:

  1. Czas hodowli:
  • dwuletni to 1,5 roku
  • trzyletni to 2,5 roku
  1. waga ryb osiągana przez nie na końcu hodowli w poszczególnych latach:
  • dwuletni – ryba do 1 kg (750-900g)
  • trzyletni-ponad 1 kg.

W takim systemie często korzysta się z tak zwanych płuczek. Płuczka jest to rów z płynącą wodą. Służy ona do odpijania ryb. Po zadanym rybie stresie oczyszcza się w niej skrzela z nadmiaru śluzu przez zanurzanie mechaniczne i opróżnienie przewodu pokarmowego z pokarmu. Stosuje się ją przed transportem trwającym maksymalnie 24 h.

Badania naukowe dowodzą, że ryby cierpią z powodu strachu i gdy przewidują ból” – podkreśla prof. Andrzej Elżanowski.

6. CHOROBY KARPI

U karpi w Europie, między innymi w Polsce, występują 32 choroby zakaźne i inwazyjne. W  stawach karpiowych występuje najczęściej tak zwana przyducha, czyli deficyt tlenu w wodzie oraz niezakaźna martwica skrzeli (branchonekroza) na tle samozatrucia i zatrucia ryb amoniakiem w warunkach wysokiego pH wody.*

* Przyczyny strat w hodowli karpi i ich leczenie, Jerzy Antychowicz, Agnieszka Pękala, Irena Kramer, Życie Weterynaryjne, 2017, 92(3)

Techniki intensywnego chowu zapewniają idealne warunki dla rozwoju bolesnych chorób. Główne z nich to erythrodermatitis (zakaźne zapalenie skóry, CE) oraz wirusemia (CV). CE jest infekcją bakteryjną, która zaczyna się od zapalenia skóry i stopniowo rozprzestrzenia się po oraz wgłąb ciała, doprowadzając do pękania skóry i wrzodów, które podatne są na kolejne infekcje. Wrzody mogą pojawiać się na mięśniach i kościach. CV to choroba wirusowa a jej symptomami są niszczenie tkanki nerek, kręgosłupa i wątroby, co prowadzi do krwotoków oraz osłabienia reakcji immunologicznych.

Pasożyty różnego rodzaju rozprzestrzeniają się łatwo w intensywnej hodowli, atakując praktycznie każdą część ciała karpia, włączając w to skórę, płetwy, skrzela, serce, jelita, nerki i wątrobę. Niektóre pasożyty spożywają krew ryb, inne bezpośrednio uszkadzają organy wewnętrzne lub spożywają komórki. Również pleśń atakuje ryby – szczególnie te, które już są zranione przez sposób, w jaki się z nimi obchodzi, albo przez różne infekcje. Wiele karpi zabijanych na Święta jest prawdopodobnie chora. Nietrudno znaleźć martwą rybę w jakimkolwiek zbiorniku z karpiami na sprzedaż – ta ryba prawdopodobnie cierpiała z powodu choroby.

Wysokie zarybienie znacząco ułatwia przenoszenie chorób z jednego karpia na drugiego; wysoki i stały poziom stresu może osłabiać ich układ odpornościowy, a brutalne traktowanie jest podstawą dla infekcji, gdyż powoduje rany oraz usuwa ze skóry śluz o właściwościach antyseptycznych. W ten oto sposób ludzie powodują choroby u ryb, tak jakby ich męka już bez tego nie była wystarczająca” tłumaczy prof. Andrzej Elżanowski.

7. RAPORTY O HODOWLI KARPIA*

Pierwszy oficjalny dokument dotyczący ryb hodowanych w Europie został opublikowany 5 grudnia 2005 r. Naukowe raporty przygotowane przez EFSA (European Food Safety Authority) dotyczyły transportu ryb oraz ich ogłuszania i zabijania. Komisja Europejska zwróciła się EFSA o zebranie dotychczasowych wyników badań naukowych dobrostanu dotyczących najważniejszych gatunków ryb europejskiej akwakultury: łososia atlantyckiego, pstrąga tęczowego, labraksa, dorady, karpia i węgorza. Informacje miały dotyczyć jakości wody, gęstości obsad (intensyfikacji produkcji), karmienia i zachowań populacji. W październiku 2008 roku opublikowano raport naukowy, dotyczący wybranych aspektów chowu karpia, natomiast w marcu 2009 roku raport opisujący metody ogłuszania i uboju karpia. Pierwszy raport stanowi aneks do większego opracowania dotyczącego dobrostanu ryb w akwakulturze obejmującego sześć wymienionych wyżej gatunków. Znajduje się tam między innymi opis różnych aspektów chowu karpia ze szczególnym uwzględnieniem czynników obniżających dobrostan karpia: – abiotycznych, – środowiskowych, – żywieniowych, – związanych z chorobami ryb i zarządzania produkcją.   Newralgiczne momenty w trakcie chowu ryb to: – niewłaściwe warunki środowiskowe, – błędy hodowlane, – odłów, – załadunek, – rozładunek, – transport, – sortowanie i ważenie, – przetrzymywanie w związku ze sprzedażą.   Najpoważniejsze uchybienia wymienione w dokumencie to: – obniżenie poziomu tlenu w wodzie (przyduchy w stawach, zagęszczenie ryb w łowiskach, transporcie), – wahania temperatury (podczas przeładunku i odłowów), – brak pokarmu we wczesnych stadiach rozwojowych, – zastosowanie niewłaściwych metody ogłuszania i uśmiercania ryb.  
*Dobra praktyka nadzoru weterynaryjnego w zakresie dobrostanu ryb, red. Zbigniew Szczepański, TORUŃ 2014  – http://www.piw-pabianice.pl/pobierz/dobrostan_ryb.pdf

8. PROBLEMY Z JAKOŚCIĄ WODY*

Objawy obniżenia jakości wody w przypadku karpia:

– ryby przy powierzchni – zbyt niskie stężenie tlenu

– przyspieszona wentylacja skrzeli – zbyt niskie stężenie tlenu, obecność amoniaku

– otwarty pysk, szeroko rozwarte pokrywy skrzelowe – wysokie stężenie dwutlenku węgla, niska zawartość tlenu

– nadpobudliwość – zbyt niskie stężenie tlenu, obecność amoniaku

– nagłe, nieskoordynowane pływanie – obecność amoniaku

– utrata równowagi – obecność amoniaków

– letarg, brak reakcji na bodźce, dezorientacja – wysokie stężenie dwutlenku węgla, obecność azotynów

– jasnoczerwone skrzela – wysokie stężenie dwutlenku węgla

– śnięcia – letalny poziom każdego z parametrów

 

*Dobra praktyka nadzoru weterynaryjnego w zakresie dobrostanu ryb, red. Zbigniew Szczepański, TORUŃ 2014 http://www.piw-pabianice.pl/pobierz/dobrostan_ryb.pdf)

9. TRANSPORT RYB

Wyławianie, transport i procedury związane z ulicznymi lub sklepowymi rzeziami mogą również prowadzić do poważnych uszkodzeń skóry, płetw i skrzeli, czasami nawet mięśni. Głównymi przyczynami tej sytuacji są m.in. upadki (karpie rutynowo przelewa się z jednego kontenera do drugiego, jakby były piachem), zgniecenia, wysokie zagęszczenie (w szczególności w stawach-przechowalniach i kadziach, od 50 do 600 ryb na metr sześcienny wody), niebezpieczne narzędzia oraz brutalne traktowanie. Nietrudno o znalezienie zranionego karpia w świątecznej kadzi rzeźniczej. Nasze śledztwo wykryło przypadki kadzi z wodą intensywnie zabarwioną czerwonym kolorem krwi i osobniki z dziurami w głowach.

Kiedy karpie wybierane są z kadzi, często płetwy utykają w sieci. Zabiegani rzeźnicy nie mają czasu na łagodne uwalnianie, łamią je więc szarpiąc siecią, czasami nawet obcinają je szczypcami. Niektórym jest łatwiej obchodzić się z karpiem łapiąc go za skrzela, co nieuchronnie prowadzi do powstawania ran, jako że skrzela nie są w stanie utrzymać wagi całego ciała. Obydwie z tych procedur są nielegalne. Jak wykazało nasze śledztwo, są szeroko rozpowszechnione zarówno w Polsce jak i w Czechach, gdzie Instytut Weterynarii, który powinien zajmować się łamaniem prawa chroniącego zwierzęta, nie był chętny do podjęcia jakichkolwiek działań.

Ludzie wydają się uważać, że ryby nie czują bólu, ponieważ nie krzyczą, ale jest to całkowicie fałszywe przekonanie. Zarówno anatomicznie i psychologicznie, układ bólowy jest praktycznie taki sam u psów, kotów i ludzi. W celu całkowitego zrozumienia, co Świąteczna tradycja oznacza dla tych zwierząt, wyobraźmy sobie źle traktowane i poranione psy wystawione na sprzedaż w zatłoczonych kontenerach” – podkreśla prof. Andrzej Elżanowski.

W trakcie hodowli karpie są wielokrotnie odławiane i transportowane. Transport ryb odbywa się w ramach gospodarstwa (przerzuty ryb do innych stawów, transport po odłowie na płuczkę, obsady stawów po odpiciu ryb) oraz poza gospodarstwo (sprzedaż ryb handlowych, sprzedaż materiału obsadowego i zarybieniowego).

Podnośnik śrubowy do ryb służy do transportu żywych ryb ze stawu na sortownicę, albo ze stawu lub wagi na samochód transportowy. Ryby sortuje się mechanicznie w zautomatyzowanych urządzeniach. Jedna maszyna sortująca może przesegregować nawet od 4,5 do 10 ton ryb na godzinę.

Ostatnia norma prawna regulująca transport żywego karpia pochodzi z lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku (norma branżowa BN-83/9147-04). Jednak dawno przestała ona obowiązywać, a w jej miejsce dotychczas nie pojawiła się nowa. Wspomniane wyżej regulacje nigdy nie były kompletne, gdyż w ogóle nie uwzględniały one karpia o wielkości handlowej (1,0–2,0 kg).

Warunki transportu żywych zwierząt (kręgowców) są uregulowane w Polsce poprzez przepisy Unii Europejskiej tj. rozporządzenie Rady 1/2005 w sprawie ochrony zwierząt podczas transportu i związanych z tym działań. Transportu ryb dotyczą wszystkie ogólne przepisy tego rozporządzenia.

Przewóz żywych ryb może być wykonywany jedynie przez zatwierdzonych przewoźników:

  • w przypadku przewozów trwających do 8 godzin, przewoźnik powinien uzyskać zezwolenie Typu I;
  • w przypadku przewozów trwających powyżej 8 godzin – zezwolenie Typu II oraz świadectwo zatwierdzenia środka transportu drogowego;
  • w przypadku przewozów na odległość do 65 km przewoźnik musi jedynie otrzymać decyzję powiatowego lekarza weterynarii o spełnianiu warunków weterynaryjnych określonych dla tego rodzaju działalności. Konieczność uzyskania powyższych dokumentów nie dotyczy transportu własnych zwierząt dokonywanego przez rolników (a więc także rybaków śródlądowych) za pomocą własnych środków transportu na odległość mniejszą niż 50 km od ich gospodarstwa.

 

Każdy transport ryb powinien być zaopatrzony w dokumenty, zawierające dane dotyczące:

  • pochodzenia zwierząt i właściciela zwierząt;
  • miejsca wyjazdu;
  • daty i czasu wyjazdu;
  • przewidzianego miejsca przeznaczenia;
  • przewidywanego czasu trwania przewozu.

 

Nie można przewozić ani zlecać transportu zwierząt w sposób powodujący ich okaleczenie lub przyczyniający się do zadawanie im cierpienia. Warunki, jakie powinny być spełnione podczas transportu ryb to:

  • właściwe zaplanowanie przewozu tak, aby trwał on jak najkrócej;
  • zwierzęta muszą być zdolne do podróży;
  • Za zwierzęta zdolne do transportu uważamy takie, które są w pełni zdrowe. Nie można przewozić zwierząt rannych, słabych lub chorych.
  • środki transportu muszą być skonstruowane i utrzymywane w sposób zapobiegający zranieniu i cierpieniu zwierząt oraz zapewniający bezpieczeństwo zwierząt. Powinny one:
  • być bezpieczne dla przewożonych zwierząt;
  • chronić przed niekorzystnym wpływem warunków meteorologicznych;
  • pozwalać na utrzymanie czystości i dezynfekcję;
  • zabezpieczać zwierzęta przed wypadnięciem;
  • zapewniać możliwość kontroli zwierząt;
  • być oznakowane w widoczny sposób;
  • posiadać urządzenia do załadunku i wyładunku;
  • zapewniać właściwe natlenianie/napowietrzenie wody
10. TLEN

Każdy karp, którego wyjmuje się z wody, dusi się powoli i w męczarniach. Duszenie następuje już podczas wyławiania, ładowania i wyładowywania z ciężarówek, oraz podczas obchodzenia się z nimi na ulicach i marketach. Niektórzy ludzie wybierają kupno żyjącego karpia i przenoszą go do domu w plastikowych torbach, pozbawionych dostępu do wody i powietrza. Stan ten może trwać nawet kilka godzin. Czasami woda, w której trzyma się ryby, nie jest wystarczająco natleniona, ponieważ jest w niej zbyt wiele karpi i zbyt mało miejsca. Tak wyglądają stawy-przechowanie, stawy zimowe i kadzie.

 

Niestety, ten aspekt nie jest taktowany wystarczająco poważnie. Fakt, że karpie mogą przeżyć długo bez wody nie mówi nic o ich uczuciach z tą sytuacją związanych. Karpie potrzebują tlenu tak samo, jak ludzie, a jeśli go brakuje, rozpaczliwie walczą o możliwość oddychania, z sekundy na sekundę” podkreśla prof. Andrzej Elżanowski.

 

Skrzela ryb to narząd umożliwiający pobieranie do organizmu tlenu rozpuszczonego w wodzie. Zbudowane są między innymi z bogato unaczynionych listków skrzelowych. Woda pobierana jest do jamy gębowej przez otwarty pysk, przy zamkniętych pokrywach skrzelowych. Zamknięciu pyska towarzyszy skurcz mięśni jamy gębowej i otwarcie pokryw skrzelowych, co powoduje wypchnięcie wody przez skrzela na zewnątrz. Przepływająca przez skrzela krew tłoczona jest w kierunku przeciwnym do przepływu wody, co dodatkowo zwiększa wydajność układu. Co niezwykle istotne – do poprawnej pracy skrzela wymagają stałej wilgotności, bez której listki skrzelowe sklejają się ze sobą. Ryba wyjęta z wody może jeszcze oddychać przez pewien czas jeśli listki nie wyschną. Ponadto funkcję narządu oddechowego przejmuje wówczas skóra, przez którą następuje wymiana gazowa lub – w przypadku niektórych gatunków – inne wyspecjalizowane narządy umożliwiające rybie oddychanie w powietrzu atmosferycznym. Ciało ryb pokryte jest wielowarstwowym, nierogowaciejącym nabłonkiem oraz łuskami. Pod skóra znajduje się tkanka podskórna. W skórze ryb znajdują się liczne gruczoły śluzowe produkujący śluz, który zapewnia rybie aerodynamiczność i zmniejsza negatywne skutki tarcia. Przy dużym stresie i bólu związanym z tarciem ryba zwiększa ilość produkowanego przez skórę śluzu. Pozostając przez dłuższy czas poza wodą – śluz wysycha, a co za tym idzie – ani skóra ani skrzela nie mogą prowadzić wymiany gazowej.

 

Żywy karp, wyjęty z wody i zapakowany do worka foliowego zawiązanego lub niezawiązanego poddawany jest działaniu bodźców, wywołujących ogromny stres. Równocześnie naukowcy odnotowali u tych zwierząt deficyt tlenowy. Siła stresu i zakres deficytu tlenowego zależą od kilku czynników. Jednym z głównych jest temperatura, ponieważ ryby są zwierzętami zmiennocieplnymi. Im temperatura jest niższa, tym szybkość i siła reakcji na stres jest mniejsza oraz niższe jest zapotrzebowanie organizmu na tlen. Reakcja na stres jest ewolucyjnie wykształconą formą obronną organizmu, pozwalającą przystosować się do zmienych warunków. Wyjęcie karpia z wody i zapakowanie go do torby foliowej powoduje wystąpienie zjawiska deficytu tlenowego, co oznacza, że zapotrzebowanie organizmu na tlen nie jest zaspokajane w całości i część przemian metabolicznych może mieć charakter beztlenowy. Nie można jednoznacznie stwierdzić, jak długo karpie mogą pozostawać bez wody, ponieważ nie prowadzono tego typu badań, a wyniki będą wypadkową wielu zmiennych, w tym temperatury powietrza, wody, kondycji ryb itd.*

*Dobra praktyka nadzoru weterynaryjnego w zakresie dobrostanu ryb, red. Zbigniew Szczepański, TORUŃ 2014 – http://www.piw-pabianice.pl/pobierz/dobrostan_ryb.pdf

11. EUROPEJSKA KONWENCJA W SPRAWIE OCHRONY ZWIERZĄT
 HODOWLANYCH – REKOMENDACJE DOTYCZĄCE RYB

Najsilniejsze czynniki stresogenne dla ryb to:

  • niska zawartość tlenu w wodzie;
  • obecność substancji szkodliwych w wodzie;
  • atak;
  • wyjęcie z wody.

 

Nie wszystkie gatunki wykazują równie silne reakcje behawioralne, ale odpowiedź fizjologiczna jest zawsze wyraźna. Długotrwały stres prowadzi do immunosupresji, zaburzeń rozrodu i zaburzeń wzrostu.

12. TRANSPORT RYB BEZ WODY – HISTORIA “KARIERY” KRATEK
 DO TRANSPORTU ŻYWYCH KARPI*

W Zakładzie Ichtiobiologii i Gospodarki Rybackiej PAN w Gołyszu w grudniu 2009 roku, przeprowadzono pierwsze badania mające na celu porównanie opakowań zalecanych wówczas przez GLW (umieszczenie karpia w pojemniku, wiaderku, ewentualnie w reklamówce napełnionej odpowiednią ilością wody z dostępem powietrza) pod względem ich wpływu na dobrostan ryb. Powtórzono je w kwietniu 2010 roku.

Wyniki pierwszych badań opublikowano w 2010 roku, drugich – w 2011. Poważne wątpliwości budzą jednak uzyskane wyniki, a także ich interpretacja.

Drugie doświadczenie przeprowadzono w kwietniu 2010 roku. W doświadczeniu użyto karpi o masie od 1,5 do 2,8 kg. Karpie przywieziono z magazynu ryb dwa dni przed rozpoczęciem doświadczenia i przetrzymywano w basenie stacjonarnym z wodą o temperaturze około 11°C. Poziom nasycenia wody tlenem wynosił 52%. Już w tym momencie analizy eksperymentu wiadomo, że nie odpowiadał on warunkom, w których przetrzymywane są karpie w sklepach. Po pierwsze temperatura wody w basenach sklepowych zwykle zbliżona jest do temperatury pokojowej i oscyluje w okolicach 20 st C, po drugie – poziom nasycenia tlenem basenów w sklepach przy ogromnej obsadzie ryb zwykle jest rażąco niski, na co wskazuje sposób zachowania ryb. W czasie doświadczenia temperatura powietrza utrzymywała się w zakresie 12-14°C. Tutaj również można mówić o niekorelowaniu warunków z eksperymentu z warunkami panującymi w sklepach i podczas transportu zwierząt przez klientów. Mamy tu do czynienia z temperaturą pokojową w sklepach, a także z transportowaniem żywych karpi samochodami, w których temperatura jest znacznie wyższa niż ta założona w eksperymencie.

Od pierwszej grupy karpi, liczącej 5 sztuk, bezpośrednio po odłowieniu z basenu pobrano krew oraz zmierzono odczyn (pH) tkanki mięśniowej. Wielkość próby badawczej oraz brak powtarzalności eksperymentu (wyniki publikacji z 2010 i 2011 roku różnią się zasadniczo) sprawia, że nie stanowi on wiarygodnego materiału naukowego i jako taki nie może być traktowany.

Kolejne karpie po odłowieniu zapakowano pojedynczo do dwóch różnych typów opakowań:

– toreb foliowych o wymiarach 60 x 50 cm z włożonymi koszykami, umożliwiającymi przyjęcie pionowej pozycji ciała przez ryby, ze swobodnym dostępem powietrza,

– toreb foliowych bez koszyka, o wymiarach jw., ze swobodnym dostępem powietrza.

Po zapakowaniu karpi do toreb foliowych z koszykami i bez koszyków, torby powieszono na poziomych drążkach w celu stworzenia warunków zbliżonych do sposobu transportu przez klientów detalicznych. Warunki eksperymentu w żaden sposób nie spełniają warunków, w jakich transportowane są ryby. Już samo powieszenie toreb foliowych na drążkach eliminuje najbardziej uciążliwy dla ryb aspekt takiego transportu, czyli ruch torby podczas niesienia jej przez człowieka, oraz takie zachowania, jak umieszczanie tej torby w wózku sklepowym, przygniatanie innymi zakupami, umieszczanie na taśmie przy kasie, transportowanie w formie leżącej w samochodzie etc. Każda grupa badawcza liczyła 15 osobników. Kolejnych poborów krwi i pomiarów odczynu tkanki mięśniowej dokonano w 40, 80 i 120 minucie przetrzymywania, w każdym przypadku od 5 osobników. Tak jak wskazano powyżej próba badawcza jest na tyle mała, a powtarzalność eksperymentu żadna, że nie sposób traktować go jako materiału o cechach badania naukowego.

We wnioskach czytamy, że w obu zastosowanych typach opakowań obserwowano istotny wzrost stężenia mleczanów w surowicy krwi, przy czym w przypadku karpi przetrzymywanych w workach foliowych z koszykiem w 80 i 120 minucie był on mniejszy. Jednoznacznie wskazuje to, że zarówno plastikowe worki z koszykiem, jak i te bez koszyka, w sposób istotny naruszają dobrostan zwierząt, wskazując jednoznacznie na znaczne niedobory tlenu w organizmie ryb i na zachodzące w nim procesy beztlenowe. To, że stężenie mleczanów we krwi karpi przetrzymywanych w torbie foliowej z kratką było niższe od stężenia u ryb przetrzymywanych w torbach bez kratki w 80 i 120 minucie badania dowodzi tylko tego, że ryby te cierpiały mniej, a nie że nie cierpiały w ogóle w wyniku pozbawienia ich możliwości przebywania w ich naturalnym środowisku, czyli w wodzie.

W badaniu stwierdzono istotny wzrost wartości hematokrytu u karpi przetrzymywanych w workach foliowych bez koszyka i z koszykiem w 40 i 80 minucie w stosunku do karpi poddanych badaniu bezpośrednio po odłowieniu z basenu. W 120 minucie u karpi przetrzymywanych bez koszyków wartość hematokrytu nie zmieniła się, w przeciwieństwie do osobników przetrzymywanych w koszykach, u których nastąpiło znaczne obniżenie wartoścci hematokrytu. Wniosek ten dowodzi, że ryby cierpiały w wyniku przetrzymywania ich bez wody, oraz że te w koszykach po 2 godzinach od wyjęcia z wody cierpiały mniej, niż te przetrzymywane w torbach foliowych bez koszyków.

Przebieg zmian poziomu kortyzolu w surowicy krwi miał podobną tendencję w przypadku obu opakowań z tym, że wyższe stężenia odnotowano u karpi przetrzymywanych w torbach bez koszyka. Również w przypadku odczynu (pH) tkanki mięśniowej zmiany miały podobny charakter w obu typach opakowania. Obserwowano stopniowe i statystycznie istotne obniżanie się pH, przy czym niższy odczyn stwierdzono u karpi przetrzymywanych w workach foliowych bez koszyka. Wnioski te, podobnie jak w przypadku stężenia mleczanów nie dowodzą, że karpie przetrzymywane w koszykach nie cierpiały, ale jedynie dowodzą, że na pewnym etapie cierpiały mniej, niż ryby przetrzymywane w torbie foliowej bez koszyka.

Autor badań przyznaje, że przy zmianie wartości temperatury w badaniach z 2009 i 2010 roku (publikacja 2010 i 2011) znacząco zmieniły się wyniki tych badań, a więc należy je uznać za niepowtarzalne w warunkach sprzedaży żywych ryb w sklepach i nieadekwatne do każdej jednej sytuacji, w których ryby są poddawane niehumanitarnemu transportowi bez wody.

Podczas badań przeprowadzonych w grudniu 2009 roku w temperaturze zbliżonej do 0°C nie stwierdzono wzrostu wartości hematokrytu. Zjawisko to występuje, zdaniem autora opracowania, zazwyczaj po dłuższym, trwającym co najmniej 4 godziny niedotlenieniu organizmu (Siwicki i in. 2007). Nie wiadomo, skąd autor wysnuwa takie wnioski, ponieważ w przedstawionym przez siebie badaniu z 2010 roku wzrost hematokrytu notował po znacznie krótszym czasie. Autor opracowania podnosi, że ryby są organizmami zmiennocieplnymi i tempo ich przemiany materii, a co za tym idzie zapotrzebowanie na tlen, zależy od temperatury środowiska. W wyższej temperaturze wzrasta zapotrzebowanie na tlen i intensywność wymiany gazowej.

Dalej autor powołuje się na dane, uzyskane w badaniach w 1977 (Kirsch i Nonnotte) zgodnie z którymi liny mogą prowadzić wymianę gazową przez skórę w 23%. Badanie to jednak nigdy nie zostało przeprowadzone dla karpi, a więc ze względu na zróżnicowanie gatunkowe nie może stanowić wiarygodnego materiału badawczego w przypadku karpi. Autor opracowania przyznaje też, że zwiększone zapotrzebowanie na tlen nie może być zaspokojone wyłącznie tą drogą, ponieważ bezwzględnie dochodzi wówczas do deficytu tlenowego. Mimo tej wiedzy autor całkowicie ignoruje ten fakt i peroruje za rozwiązaniem, które w obliczu jego własnych badań musi zadawać karpiom ból i cierpienie.

Autor opracowania przyznaje, że przetrzymywanie karpi poza wodą spowodowało wzrost poziomu kortyzolu, czyli hormonu stresu. Jego zdaniem fakt, że we wszystkich punktach czasowych był on niższy u karpi przetrzymywanych w torbach z koszykami, niż u przetrzymywanych w samych torbach, jest wystarczającym argumentem, żeby stosować to pierwsze rozwiązanie, czyli mniejsze znęcanie nad rybami.

Autor opracowania przyznaje, że w pierwszym doświadczeniu, przeprowadzonym w temperaturze zbliżonej do 0°C (Białowąs i Lirski 2010), zmiany poziomu kortyzolu u karpi pakowanych do toreb foliowych niezwiązanych, w porównaniu z badanymi bezpośrednio po odłowie z basenu, były nieznaczne (Białowąs i Lirski 2010), natomiast w kolejnym badaniu (Białowąs 2011) roku były większe, co wskazuje, że reakcja na ten sam stres w wyższej temperaturze była silniejsza. W obliczu warunków, w jakich sprzedawane są żywe ryby w sklepach przed Świętami Bożego Narodzenia, postulat wprowadzenia całkowitego zakazu sprzedaży żywych ryb konsumentowi ostatecznemu, wydaje się być jedynym rozwiązaniem mogącym zapobiec cierpieniu ryb.

W 40 minucie przetrzymywania karpi bez wody autor opracowania odnotował spadek odczynu (pH) tkanki mięśniowej na zbliżonym poziomie w obu typach opakowania. W późniejszym okresie spadek pH u karpi zapakowanych w koszyki był wolniejszy. Taki wniosek należy interpretować jako mniejsze cierpienie, a nie jako jego wyeliminowanie.

Otrzymane wyniki potwierdziły, że w temperaturze przekraczającej 10°C, w porównaniu z temperaturą nieznacznie przekraczającą 0°C, u karpi przetrzymywanych poza wodą zmiany odczynu tkanki mięśniowej zachodzą znacznie szybciej i mają wieększy zakres (Białowąs i Pilarczyk 2007, Siwicki i in. 2007). Autor opracowania przyznaje, że wyższa temperatura powoduje wyższy poziom metabolizmu i większe zapotrzebowanie na tlen, którego nie pokrywa oddychanie przez skórę. Ponadto reakcja na stres jest znacznie silniejsza. Autor przyznaje, że różnice między wartościami badanych wskaźników u karpi pakowanych do toreb foliowych bez koszyków i z koszykami nie są duże, a co za tym idzie – powinien mieć świadomość, że obie te formy transportowania karpi powodują u nich ból, stres i cierpienie.

Najbardziej zaskakujący jest jednak wniosek sformułowany tu przez autora opracowania. Wbrew logice i ustawie o ochronie zwierząt Henryk Białowąs postuluje tu, by sprzedaż żywych karpi w okresie przedświątecznym prowadzić na stoiskach usytuowanych na zewnątrz marketów, co ma zapewnić spowolnienie metabolizmu, a więc mniejsze cierpienie podczas transportu przez klienta ostatecznego ryb bez wody. Rozumowanie takie jest pozbawione logiki, a postulat wybierający mniejsze cierpienie nieetyczny i niezgodny z prawem. Skazanie na mniejsze cierpienie kilku milionów karpi rocznie nie ma żadnego uzasadnienia w sytuacji, w której można zastąpić sprzedaż żywych ryb sprzedażą ryb martwych. Tym bardziej, że w aktualnym systemie uśmiercaniem ryb zajmują się niewykwalifikowani konsumenci, co z pozycji ustawy o ochronie zwierząt jest niedopuszczalne. Wprowadzenie zakazu sprzedaży żywych karpi konsumentowi ostatecznemu, a co za tym idzie – stworzenie zakładów przetwórstwa ryb jest nie tylko możliwe z technologicznego punktu widzenia, ale również ekonomicznie uzasadnione – przy przetwórstwie ryb znalazłoby miejsca pracy wiele osób.

Warto również podkreślić, że omówione wyżej opracowanie “Nowy rodzaj opakowania dla żywych karpi podczas sprzedaży detalicznej”  wykonano w ramach projektu pt. „Nowa metoda pakowania żywych karpi przy sprzedaży detalicznej” realizowanego we współpracy z Towarzystwem Promocji Ryb, czyli podmiotem żywo zainteresowanym utrzymaniem status quo w zakresie przedaży żywych ryb, bez względu na koszty ponoszone w tym systemie przez zwierzęta.

*Nowy rodzaj opakowania dla żywych karpi podczas sprzedaży detalicznej, Henryk Białowąs, KOMUNIKATY RYBACKIE Nr 1 (120)/2011, 8 – 11

13. UŚMIERCANIE RYB

Wiele karpi umiera przed rzezią – z powodu chorób, ran, szoku termicznego, stresu, uduszenia.

Inne zostaną zabite na ulicy albo w sklepach. W teorii, karpia powinno się ogłuszać uderzeniem w głowę a później wykrwawić na śmierć, ale w praktyce procedura ta jest zbyt często nieprzestrzegana. Jak wykazało nasze śledztwo, wiele karpi jest niedokładnie ogłuszanych w trakcie wykrwawiania, inne nie wykrwawiają się natychmiast i odzyskują przytomność w trakcie usuwania łusek. Niektóre karpie są ogłuszane, a później pozostawiane na stole albo sprzedawane ludziom, mogą więc odzyskać przytomność w ogromnym bólu.

Rzeźnie “domowej roboty” praktycznie nie podlegają żadnej regulacji, a ryby są często bite na śmierć przez niewykwalifikowane osoby. Popularna anegdota o wujku ganiającym z młotkiem karpia pod szafą nie odbiega, niestety, od rzeczywistości.

Światowa Organizacja Zdrowia Zwierząt (OIE) w rozdziale 7.3 Aspekty dobrostanu ogłuszania i uśmiercania ryb hodowlanych przeznaczonych do spożycia Aquatic Animal Health Code nakłada następujące obowiązki w odniesieniu do uśmiercania ryb:

  • Uśmiercanie ryb powinno być przeprowadzane przez wykwalifikowany i doświadczony personel,
  • Ogłuszanie powinno być wykonane tylko wtedy, gdy możliwe jest natychmiastowe uśmiercenie. Ogłuszanie mechaniczne, jeśli jest wykonane prawidłowo jest nieodwracalne.
14. CZY RYBY CIERPIĄ?

Wyniki dotychczasowych badań bezspornie dowodzą, że ryby są zdolne do odczuwania bólu i stresu na równi lub nawet silniej, niż inne zwierzęta. Ryby mają lepiej niż ssaki rozwinięty dotyk, wzrok, słuch, węch oraz smak. Ponadto ryby posiadają narządy zmysłów, których nie posiadają wyższe kręgowce – narząd linii nabocznej, wytwarzania i percepcji impulsu elektrycznego czy wreszcie aparat Webera. Jak się okazuje, ryby to społecznie wysoko rozwinięte i inteligentne zwierzęta, które są zdolne do uczenia się i logicznej dedukcji. Skalę trudności w interpretowaniu wyników badań naukowych z zakresu fizjologii ryb pogłębia sceptycyzm niektórych środowisk, w tym także naukowych, w odniesieniu do zjawiska odczuwania przez ryby bólu, strachu i cierpienia (Rose i wsp., 2014; Key, 2015).*

*Ocena dotkliwości procedur u ryb w świetle badań nad stresem i wskaźnikami dobrostanu, Hanna Kalamarz-Kubiak

Ryby mają receptory bólowe identyczne do naszych – badacze odkryli pola w mózgu pstrąga tęczowego, które odpowiadają za odczuwanie bodźców związanych z niszczeniem ich tkanek. Odkryli również, że ryby przejawiają różne reakcje pod wpływem ekspozycji na szkodliwe substancje. Praca zespołu z Roslin Institute i Uniwersytetu w Edynburgu opublikowana została w Raporcie B Royal Society brytyjskiej narodowej akademii nauk. Badania prowadzone przez Dr Lynne Sneddon dowodzą, że „dogłębne behawioralne i fizjologiczne zmiany” okazane przez pstrąga po ekspozycji na szkodliwe substancje są porównywalne do tych obserwowanych u wyższych ssaków. Poszukiwali oni obecności nocyreceptorów, specjalnych punktów odpowiedzialnych za odbieranie bodźców o niszczeniu tkanki.

Badacze traktowali mechanicznymi, termicznymi i chemicznymi bodźcami głowy znieczulonych ryb i śledzili ich naturalną aktywność. Dr Sneddon relacjonował: „Znaleźliśmy 58 receptorów zlokalizowanych na twarzy i głowie pstrąga odpowiedzialnych za odbiór przynajmniej jednego bodźca, z czego 22 mogą być sklasyfikowane jako nocyreceptory, gdyż reagowały na ucisk mechaniczny i temperaturę ponad 40 stopni Celsjusza. Osiemnaście z nich odpowiadało również na chemiczną stymulację i może zostać nazwanymi polimodalnymi receptorami”. Receptory polimodalne zostały odkryte wówczas po raz pierwszy u ryb i przypominają te obecne u płazów, ptaków i ssaków, także ludzi.

Ale mechaniczne progi pobudliwości były niższe, niż te znalezione w ludzkiej skórze. Prawdopodobnie dlatego, że rybia skóra jest stosunkowo łatwo podatna na zniszczenia.

Sama obecność nocyreceptorów u tych zwierząt nie jest wystarczająca, aby udowodnić że czują one ból, bo ta reakcja może być tylko odruchem. Dowody wymagają wykazania, że zachowania ryb są negatywnie naznaczone przez potencjalne doświadczenie bólu i zmiany te nie są prostymi odruchami.

Dlatego też naukowcy postanowili wstrzyknąć jad pszczeli albo kwas octowy w usta niektórych pstrągów i porównać wyniki badań z grupą kontrolną otrzymującą roztwór soli fizjologicznej albo będącą tylko dotykaną. Ryby z pierwszej grupy wykazywały nieprawidłowe zachowanie: ruch kołowy, uderzająco podobny do rodzaju ruchu obserwowanego u wyższych kręgowców, takich jak ssaki.

Pstrągi, którym wstrzyknięto kwas wycierały również usta o żwirek i ściany w akwarium. Nie wydaje się to być zwykłym odruchem. Ponadto rybom ze wstrzykniętym jadem i kwasem powrót do spożywania pokarmu zajmował trzy razy więcej czasu.

Kontakt

Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt - Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok 39, 03-772 Warszawa
Konto (główne):
53 1500 2080 1220 8000 0100 0000

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies . Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych (RODO). Więcej o samym RODO dowiesz się tutaj.